Otwieram Dell Pro 24 All-in-One QC24250 z Core Ultra 7 265 — komputer, który schował całe biuro w jednym ekranie
- Karton przyjechał — co widać od razu
- Otwieramy pudełko — krok po kroku
- Pierwsze wrażenia — materiały, waga, obudowa
- Porty i gniazda — jest tego naprawdę sporo
- Ekran 24" 100 Hz — zaskoczenie, którego się nie spodziewałem
- Głośniki, mikrofony, kamera — do wideokonferencji bez dodatków
- Core Ultra 7 265 — co potrafi w praktyce
- Dla kogo ten komputer ma sens (a dla kogo nie)
- Werdykt — czy warto
- FAQ — najczęstsze pytania
1. Karton przyjechał — co widać od razu
Zaczynam jak zawsze — od pudła. Kurier zostawił karton w studiu rano, obok innych dostaw, i od razu zwrócił moją uwagę. Bo to nie jest kolejny karton z laptopem. Ten jest wyraźnie większy, bardziej płaski, z charakterystycznym kształtem, po którym już z daleka widać, że w środku leży monitor albo coś podobnego. Logo Dell na boku, naklejka z numerem seryjnym, kod QR. Klasyczne firmowe opakowanie — brązowa tektura grubej jakości, solidnie zaklejona taśmą z logo Della.
Zanim w ogóle wziąłem nóż do kartonu, zrobiłem to, co zawsze robię przy dostawach — sprawdziłem naklejkę z konfiguracją. Zdarzało mi się w karierze odebrać karton z niewłaściwą specyfikacją w środku, więc od tego czasu to jest mój pierwszy odruch. Tym razem wszystko się zgadza: Dell Pro 24 QC24250, Core Ultra 7 265, 16 GB RAM, 512 GB SSD, Windows 11 Pro. To jest dokładnie ten model, którego oczekiwałem — nowa generacja Core Ultra (druga generacja, Arrow Lake) w obudowie all-in-one.
Podnoszę karton — jest solidnie cięższy, niż się wydaje. Nie tyle przez sam komputer (waży 5,22 kg), co przez dokładne zabezpieczenie w środku. Dell pakuje swoje AiO bardzo porządnie, co od razu doceniłem — nawet gdyby kurier potraktował ten karton niezbyt delikatnie, pianki w środku mają wystarczający zapas, żeby komputer doleciał w jednym kawałku. Dobrze to znam z doświadczenia, bo widziałem też opakowania znacznie gorszej jakości, gdzie producent oszczędzał na zabezpieczeniach — i potem klient odbierał sprzęt z pęknięciami obudowy po transporcie.
Zanim otworzysz karton z nowym sprzętem — zrób mu zdjęcie z każdej strony i sprawdź naklejkę z konfiguracją. Jeśli okaże się, że w środku jest co innego niż zamawiałeś, albo że karton ma wgniecenia, jest to dużo łatwiej do udowodnienia reklamacyjnie. Tu na szczęście obyło się bez dramatów — wszystko zgodne z zamówieniem.
2. Otwieramy pudełko — krok po kroku
Biorę nóż do kartonu i przecinam taśmę wzdłuż górnej krawędzi. Dell stosuje firmową taśmę z logo, co wygląda porządniej niż zwykła brązowa. Mała rzecz, ale widać, że firma dba o pierwsze wrażenie już przy rozpakowywaniu. Po rozcięciu odchylam górne klapy i od razu widzę pierwszą warstwę — dokumenty startowe producenta, instrukcję pierwszego uruchomienia i kartę gwarancyjną. Dell zawsze to kładzie na wierzch, żebyś nie zapomniał tego obejrzeć. Szczerze mówiąc — dobry zwyczaj, bo większość ludzi (w tym ja) i tak tego nie czyta, ale przynajmniej nie trzeba tego szukać na dnie kartonu.
Wyjmuję dokumenty, odkładam na bok. Pod nimi jest pierwsza warstwa pianki ochronnej — grubej, sztywnej, dopasowanej dokładnie do kształtu tego, co leży pod spodem. Zdejmuję ją ostrożnie, bo w środku jest już sam sprzęt. I tu pierwsza rzecz, która mnie lekko zaskoczyła: Dell pakuje ekran i podstawę osobno. Nie tak, jak przy typowych monitorach biurowych, gdzie dostajesz wszystko w całości i wystarczy postawić. Tu trzeba zamontować nogę samemu. Nie jest to jednak żaden problem — mechanizm jest VESA, podstawa wchodzi w zatrzask z tyłu ekranu i trzyma się na jednym pewnym kliknięciu. Cała operacja to kwestia kilkunastu sekund, nie potrzeba śrubokrętu ani żadnych narzędzi.
Najpierw wyjmuję nogę, bo leży najbliżej. I tu druga rzecz, która mnie pozytywnie zaskoczyła — podstawa jest metalowa i całkiem ciężka. Nie plastikowa, jak w tanich monitorach. Matowe srebrne wykończenie pasuje do reszty obudowy. Kiedy bierzesz ją do ręki, od razu czujesz, że to jest solidny element, który naprawdę utrzyma ekran na biurku. Tanie podstawy plastikowe mają to do siebie, że komputer buja się przy każdym uderzeniu w klawiaturę i to potrafi być irytujące przy pisaniu. Tu tego nie będzie.
W bocznych przegródkach kartonu znajduję resztę akcesoriów: kabel zasilający IEC (standardowy, taki sam jak do zwykłego monitora albo drukarki — Dell nie używa tu dedykowanej kostki zasilającej, bo cały zasilacz jest zintegrowany w obudowie), dokumentację techniczną, paski z rzepami do organizacji kabli, zestaw śrubek. Wszystko jest, niczego nie brakuje. I teraz ważna rzecz, o której trzeba wiedzieć przed zakupem — w tym zestawie nie ma klawiatury ani myszki. Dell sprzedaje je osobno jako akcesoria, albo zakłada, że klient ma już własne. To jest typowe dla segmentu AiO biznesowych, ale warto wiedzieć, żeby nie było zaskoczenia w dniu dostawy.
W zestawie Dell Pro 24 QC24250 nie ma klawiatury ani myszki. Są: sam komputer AiO, metalowa podstawa, kabel zasilający, dokumenty i paski do organizacji kabli. Jeśli nie masz własnych peryferii, trzeba je dokupić osobno — w AG.pl mamy kompatybilne modele w różnych cenach. Nie jest to duży wydatek, ale warto wziąć to pod uwagę przy planowaniu budżetu.
3. Pierwsze wrażenia — materiały, waga, obudowa
Czas wyjąć to, co najważniejsze — sam komputer. Chwytam ekran ostrożnie za górną i dolną krawędź (nigdy nie wkłada się palców na tył matrycy — to prosta droga do martwych pikseli), unoszę i stawiam na biurku. Dell Pro 24 AiO waży 5,22 kg, co na 24-calowy ekran z wbudowanym pełnoprawnym PC jest wynikiem bardzo rozsądnym. Dla porównania — sam monitor Dell 24" waży około 3,5–4 kg, więc tu dostajesz cały komputer za dodatkowy kilogram z kawałkiem. Nieźle.
Pierwsze, co rzuca się w oczy po postawieniu na biurku, to jakość materiałów. Obudowa z tyłu jest z tworzywa, ale nie takiego zwykłego, plastikowego w złym tego słowa znaczeniu. Jest solidne, twarde w dotyku, z delikatnym matowym wykończeniem, które nie łapie odcisków palców. Dell nie poszedł tu na kompromis, jak przy tańszych AiO, gdzie tył jest dosłownie plastikiem, który gnie się, jak go naciśniesz. Tu widać, że to jest sprzęt klasy biznesowej Pro. Ramki ekranu są cienkie z trzech stron, dolna jest trochę grubsza — mieści logo Della oraz fizyczny przycisk zasilania. Klasyczny układ biznesowy.
Drugie zaskoczenie — głębokość obudowy. Cały komputer ma tylko 57,9 mm, czyli niecałe sześć centymetrów. To jest naprawdę mało, jeśli weźmiesz pod uwagę, że w środku siedzi procesor desktopowy Core Ultra 7 265, dysk SSD NVMe, pamięć RAM, zasilacz, głośniki, mikrofony, kamerka, Wi-Fi, Bluetooth i cały system chłodzenia. Nie wiem, jak oni to upakowali w tak płaską obudowę — ale fakt jest taki, że komputer wygląda jak zwykły 24-calowy monitor biurowy. Na biurku nie widać, że to jest pełnoprawny PC.
Podstawa po zamontowaniu daje całości stabilność, której nie ma żaden tani monitor z plastikową nogą. Można regulować wysokość ekranu, pochylać go w pionie (tilt) i obracać głowicę w bok (swivel). Dopasowanie pod własny wzrost i pozycję przy biurku to kwestia kilku sekund. Komputer stoi pewnie, nie buja się, nawet jak intensywnie pisze się na klawiaturze — a to jest drobiazg, który w ciągu dnia pracy daje realną różnicę w komforcie. Szczerze mówiąc, to już po kilku minutach używania zapomniałem, że w tej obudowie siedzi komputer. Wygląda po prostu jak monitor — tylko lepszy.
Poniżej kilka zdjęć produktowych Dell Pro 24 QC24250 z różnych stron. Widać stonowaną srebrną obudowę, cienkie ramki ekranu, metalową nogę i charakterystyczny profil, który Dell stosuje w nowej linii Pro — elegancki, biznesowy, nieprzerysowany:


4. Porty i gniazda — jest tego naprawdę sporo
A teraz coś, co zawsze sprawdzam jako jedno z pierwszych po rozpakowaniu sprzętu — porty i gniazda. Bo to jest rzecz, która potrafi realnie przesądzić o wyborze komputera w firmie. Jeden port USB mniej, niż potrzebujesz, i już musisz dokupować stację dokującą albo rozgałęźnik USB. W przypadku AiO to jeszcze ważniejsze, bo nie masz „wieży" pod biurkiem, do której wszystko podepniesz na chybił-trafił. Musisz zaplanować porty z góry.
Dell Pro 24 QC24250 radzi sobie tu bardzo dobrze. Obejrzyjmy całą listę po kolei — i ostrzegam, jest co czytać:
🔌 Porty z tyłu obudowy
- ▸ Przycisk zasilania
- ▸ Przycisk źródła wyświetlania (do przełączania między PC a sygnałem HDMI wejściowym)
- ▸ Port USB 3.2 Type-C drugiej generacji (10 Gbit/s)
- ▸ Gniazdo karty SD 4.0 — rzadkość w AiO, plus dla fotografów
- ▸ Gniazdo linki zabezpieczającej Kensington
- ▸ Port wejściowy HDMI 1.4 — można używać tego komputera jako monitora dla innego PC albo laptopa
- ▸ Port wyjściowy HDMI 1.4 (do 4K / 4096×2160 przy 60 Hz — dla drugiego monitora zewnętrznego)
- ▸ DisplayPort++ 1.4a (do 5K / 5120×3200 przy 60 Hz)
- ▸ Port Ethernet RJ-45 Gigabit (1 Gbit/s) — sieć przewodowa
- ▸ 2 × USB 3.2 Type-A pierwszej generacji z funkcją SmartPower On (mogą budzić komputer ze snu)
- ▸ 3 × USB 3.2 Type-A drugiej generacji (10 Gbit/s)
- ▸ Port USB 3.2 Type-C drugiej generacji (dodatkowy)
- ▸ Złącze kabla zasilającego (zasilacz zintegrowany — bez oddzielnej kostki)
- ▸ Wspornik VESA do mocowania podstawy
To nie wszystko. Po prawej stronie ekranu masz jeszcze jeden port USB 3.2 Type-A drugiej generacji z funkcją PowerShare (ładuje telefon nawet przy wyłączonym komputerze — przydatne, kiedy zostawiasz sprzęt na weekend, a chcesz naładować smartfona). Po lewej stronie jest globalne gniazdo zestawu słuchawkowego 3,5 mm (jack do słuchawek albo headsetu) oraz lampka aktywności dysku. Na froncie znajdziesz wysuwaną kamerkę FHD HDR, zestaw mikrofonów, dwa głośniki oraz drugi fizyczny przycisk zasilania — na wypadek, gdyby główny z tyłu był dla Ciebie niewygodny.
Policzmy razem same porty USB: jeden na bocznym froncie, dwa USB-A gen1 z tyłu, trzy USB-A gen2 z tyłu, dwa USB-C gen2 z tyłu. To daje osiem portów USB łącznie, z czego dwa to szybkie USB-C. Plus HDMI wejściowy, HDMI wyjściowy, DisplayPort, SD, Ethernet. To jest zestaw portów, który w niektórych pełnowymiarowych stacjonarkach PC jest bardziej skromny. Dell tu naprawdę dowiózł.
Największym plusem tej listy portów jest HDMI wejściowy. To oznacza, że możesz podłączyć do Dell Pro 24 swojego laptopa albo inny komputer i używać ekranu AiO jako zewnętrznego monitora. Przełączasz źródło przyciskiem z tyłu i masz drugi ekran „gratis". To jest funkcja, której nie ma nawet iMac od Apple — i która potrafi zaoszczędzić ci pieniądze, jeśli masz w domu jednocześnie laptopa służbowego i AiO do pracy prywatnej. Jeden ekran, dwa komputery.
5. Ekran 24" 100 Hz — zaskoczenie, którego się nie spodziewałem
Teraz kolej na coś, co mnie pozytywnie zaskoczyło po pierwszym uruchomieniu. Komputery all-in-one w segmencie biznesowym mają z reguły ekrany 60 Hz. Tak jest od lat — bo producenci zakładają, że do pracy z dokumentami i przeglądarką 60 Hz wystarczy, więc po co przepłacać. A Dell Pro 24 QC24250 ma ekran Full HD 1920×1080 z odświeżaniem 100 Hz. I to jest różnica, której nie widać w specyfikacji, ale czuć od razu po podłączeniu i pierwszym ruchu myszką po ekranie.
Co daje 100 Hz w pracy biurowej? W skrócie — płynniejszy obraz we wszystkim, co się rusza. Przewijanie stron internetowych jest bardziej „gładkie", przeciąganie okien po pulpicie wygląda naturalniej, animacje systemu Windows nie mają efektu „klatkowania". To nie jest spektakularna różnica, jak przy graniu w gry, gdzie 100 Hz vs 60 Hz to przepaść. Ale przy długiej pracy biurowej — ośmiogodzinnym dniu pracy — to jest drobnostka, która zauważalnie wpływa na komfort oczu. Sam po przesiadce z monitora 60 Hz na ten 100 Hz już po kilku minutach nie chciałem wracać.
Matryca jest matowa, i to jest dla mnie jeden z najważniejszych punktów. W środowisku biurowym matowy ekran to święta rzecz — nie odbija światła z okien ani lamp sufitowych, więc możesz postawić komputer obok okna bez walki z refleksami. Dell od zawsze stawia na matowe matryce w serii Pro i Latitude, bo robi sprzęt do pracy, a nie do oglądania filmów w zaciemnionym pokoju. Jakość obrazu bardzo dobra — kolory naturalne, nie są przesycone jak w ekranach do gier, czerń jest czarna, a biel to faktycznie biel bez odcienia niebieskiego albo żółtego. Kąty widzenia szerokie — obraz nie blednie, gdy patrzy się z boku, co sugeruje, że pod spodem jest panel IPS (choć oficjalnie Dell tego nie potwierdza w specyfikacji, którą mam pod ręką).
Rozdzielczość Full HD na przekątnej 24" daje gęstość pikseli około 92 PPI. To nie jest poziom Retina jak w MacBookach, ale tekst jest wyraźny, ikony ostre, i w codziennej pracy nie widać pikselizacji przy normalnej odległości od ekranu (50–60 cm). Dla pracy biurowej, przeglądania internetu i wideokonferencji to zupełnie wystarczy. Jeśli pracujesz zawodowo z grafiką i potrzebujesz perfekcyjnego odwzorowania pikseli, rozważ raczej ekran 2K albo 4K — ale wtedy mówimy o zupełnie innym segmencie cenowym i innym rodzaju sprzętu.
Jeśli Twoje biurko stoi przy oknie albo pod lampą sufitową, błyszczący (glare) ekran zmieni Ci dzień pracy w koszmar — ciągłe odbicia, konieczność przesuwania monitora, zmęczenie oczu. Matowa powłoka eliminuje ten problem prawie całkowicie. Przy zakupie ekranu do pracy biurowej to jest ważniejsze niż rozdzielczość czy odświeżanie. Jasność na poziomie 300 nitów i matowa matryca to zestaw, który po prostu działa.
6. Głośniki, mikrofony, kamera — do wideokonferencji bez dodatków
Kolejny test, który zawsze robię przy pierwszym uruchomieniu sprzętu — odpalam jakąś muzykę albo film na YouTube i słucham, jak to brzmi z wbudowanych głośników. Bo to jest ta jedna rzecz, która w laptopach biznesowych zazwyczaj wygląda tragicznie. Mały piszczący głośnik gdzieś w dolnej krawędzi, bez basu, bez dynamiki, bez wypełnienia. W AiO jest lepiej, bo producent ma więcej miejsca na większe przetworniki i komory rezonansowe. Zobaczmy, jak to wyszło w Dell Pro 24.
Głośniki są dwa, ukryte w dolnej krawędzi obudowy. Grają wyraźnie głośniej i pełniej, niż oczekiwałbym po AiO tej klasy. Bas jest słyszalny — nie jak w kolumnach stereo, ale jest, nie ma tego „cienkiego", ściskającego uszy dźwięku jak w laptopach. Wysokie tony są czyste, nie piszczą. Głośność na 100% wypełnia średniej wielkości pomieszczenie spokojnie i nawet przy maksymalnym wolumenie nie ma trzasków ani zniekształceń (a to się często zdarza w tańszych monitorach z głośnikami — zaczynają „charczeć" przy 80% głośności).
Do wideokonferencji przez Teams, Zoom albo Google Meet to jest naprawdę porządny sprzęt. Słyszysz wyraźnie, drugi rozmówca nie musi się powtarzać, nie trzeba sięgać po zewnętrzne głośniki ani headset. Do muzyki w tle podczas pracy — jak najbardziej, wypełni Ci pokój bez problemu. Do oglądania filmów wieczorem — obędziesz się bez dodatkowych głośników. Jeśli oczekujesz poziomu audiofilskiego albo basów wstrząsających biurkiem, to oczywiście trzeba sięgać po zewnętrzne kolumny albo soundbar — ale jak na sprzęt „wszystko w jednym" Dell naprawdę tu dowiózł.
Mikrofony to zestaw dwóch sztuk umieszczonych po obu stronach kamery, na górnej krawędzi ekranu. Testowałem je na rozmowie przez Teams z kolegą z innego biura i jego feedback był jednoznaczny: głos jest wyraźny, bez echa, bez świszczenia, bez „wrażenia dołu studni". System redukcji szumów tła działa dobrze — próbowałem agresywnie stukać w klawiaturę mechaniczną obok mikrofonu i było to ledwie słyszalne po drugiej stronie. To jest poziom, przy którym spokojnie prowadzisz spotkania biznesowe bez zewnętrznego headsetu.
Kamera to wysuwana jednostka FHD HDR ukryta w górnej ramce. Jest tak zwaną „pop-up camera" — chowa się w obudowie, kiedy jej nie używasz, i wysuwasz ją fizycznie, kiedy potrzebna. Pierwsza zaleta — prywatność. Kiedy kamera jest schowana, masz pewność, że nikt Cię nie obserwuje, nawet teoretycznie. Żadna naklejka na kamerkę nie potrzebna. Druga zaleta — jakość. HDR w kamerze oznacza, że dobrze radzi sobie z trudnym oświetleniem (kontrast między jasnym oknem za Tobą a Twoją twarzą). To jest zauważalny plus nad standardowymi kamerami w laptopach, które w takich sytuacjach robią z Ciebie ciemny kontur.
7. Core Ultra 7 265 — co potrafi w praktyce
I teraz dochodzimy do serca całej historii, czyli procesora. W Dell Pro 24 QC24250 siedzi Intel Core Ultra 7 265 — i to jest nowa generacja, druga z serii Core Ultra, kodowo Arrow Lake. Intel wypuścił ją pod koniec 2024 roku i w porównaniu do pierwszej generacji Core Ultra (Meteor Lake) to jest bardzo zauważalny krok naprzód. Więcej rdzeni, wyższe taktowania, lepsza grafika zintegrowana Intel Arc i mocniejsze NPU do obliczeń AI. Jeśli rozważałeś wcześniej laptopy z pierwszą generacją Core Ultra, o czym pisaliśmy w poradniku porównującym Core Ultra z klasycznym i7 — to tutaj dostajesz już kolejny poziom tej architektury.
Jedna ważna rzecz — Ultra 7 265 to procesor desktopowy, nie mobilny. Różnica ogromna. Wersje mobilne (oznaczane literami „U" albo „H", jak na przykład Ultra 7 155U z laptopów) mają obniżony pobór energii i co za tym idzie — niższą wydajność, szczególnie przy ciągłym obciążeniu. Procesory desktopowe jak Ultra 7 265 nie mają takich ograniczeń, bo Dell ma gdzie schować większy wentylator i radiator w obudowie AiO. Dzięki temu procesor pracuje na swoich naturalnych zegarach bez throttlingu, a ty dostajesz moc porównywalną ze stacjonarnym komputerem wieżowym tej samej generacji.
Jak to się przekłada na codzienne używanie? Po dwóch dniach pracy na tym sprzęcie mogę powiedzieć: bardzo dobrze. System startuje w kilkanaście sekund od naciśnięcia przycisku (świeży Windows 11, bez żadnych optymalizacji). Przeglądarka Chrome z kilkudziesięcioma otwartymi kartami, Teams w tle, Word z długim dokumentem, Excel z dużym arkuszem, Spotify grający w tle — wszystko działa płynnie, bez żadnych zająknięć. Wentylatory w tym czasie są praktycznie niesłyszalne — chłodzenie AiO jest zdecydowanie cichsze niż w laptopie pod obciążeniem, bo Dell ma gdzie schować większe radiatory.
16 GB RAM DDR5 to rozsądne minimum na dzisiejsze standardy pracy biurowej. Do typowych zadań wystarcza z dużym zapasem — nawet przy trzydziestu otwartych kartach w Chrome i pakiecie Office nie zobaczyłem, żeby Windows zaczął sięgać po plik wymiany na dysku. Jeśli planujesz pracę z większymi projektami graficznymi, montażem wideo albo maszynami wirtualnymi, pomyśl o rozbudowie do 32 GB (o ile konkretny model Dell Pro na to pozwala — sprawdź przy zakupie, bo w AiO zdarza się, że RAM jest wlutowany na stałe).
512 GB SSD NVMe M.2 jest w sam raz na system, wszystkie aplikacje i dokumenty robocze. Prędkości odczytu i zapisu są szybkie — Windows ładuje się w sekundy, programy startują natychmiast, kopiowanie plików między folderami jest praktycznie natychmiastowe. Jeśli trzymasz lokalnie dużo plików multimedialnych (zdjęcia, filmy, projekty wideo), rozważ dodatkowo dysk zewnętrzny albo upgrade wewnętrzny — ale do pracy biurowej 512 GB to jest rozsądna baza.
Jeśli korzystałeś wcześniej z laptopa z procesorem Core i5 albo i7 starszej generacji (10., 11., 12.), przesiadka na Core Ultra 7 265 w tym AiO to jest bardzo wyraźna różnica. System jest szybszy, przeglądarka otwiera się natychmiast, nowe karty nie „myślą" po pięć sekund przed załadowaniem. Druga generacja Core Ultra ma zauważalnie lepszą wydajność pojedynczego rdzenia (ważne w typowej pracy biurowej, gdzie większość aplikacji nie rozkłada obciążenia na wiele rdzeni) oraz znacznie lepszą grafikę zintegrowaną — przydatne przy pracy z wieloma monitorami, sprzętowym kodowaniu wideo i lekkich zadaniach graficznych.
8. Dla kogo ten komputer ma sens (a dla kogo nie)
Bardzo ważna sekcja, bo najlepszy sprzęt świata nie jest dobry dla każdego. Po dwóch dniach używania Dell Pro 24 QC24250 mogę powiedzieć, kto naprawdę skorzysta na tym wyborze, a kto powinien spojrzeć w innym kierunku. Oto moja lista zastosowań, w których ten AiO sprawdzi się najlepiej:
| Dla kogo | Dlaczego ma sens |
|---|---|
| Biura i firmy 10–50 stanowisk |
Zamiast wieży pod biurkiem, osobnego monitora, głośników USB i zewnętrznej kamerki — masz jedno urządzenie i jeden kabel. Biurka pracowników stają się czystsze, bałagan kablowy znika, sprzątanie jest dużo łatwiejsze. W dłuższej perspektywie to robi różnicę w komforcie pracy. |
| Recepcje, sekretariaty, punkty obsługi |
Tam, gdzie komputer musi ładnie wyglądać (bo widzą go klienci) i działać bezproblemowo. Srebrne wykończenie Dell Pro 24 pasuje do profesjonalnego wnętrza, sprzęt zajmuje minimum miejsca na blacie recepcji, pracownica nie walczy z kablami pod nogami. |
| Pracownicy zdalni, home office |
Jeśli pracujesz z domu i nie chcesz mieć wieży pod biurkiem, AiO to świetny wybór. Wbudowana kamera FHD HDR z mikrofonami eliminuje potrzebę kupowania zewnętrznego headsetu. Ekran 100 Hz jest przyjemny dla oczu przy ośmiogodzinnym dniu pracy. |
| Małe firmy, gabinety, kancelarie |
Wszędzie tam, gdzie liczą się porządek, estetyka i minimalna obsługa techniczna. AiO nie wymaga żadnej konfiguracji — wyjmujesz, stawiasz, włączasz, pracujesz. Nie musisz mieć działu IT, żeby wdrożyć nowe stanowisko. |
| Rodzice, seniorzy, osoby starsze |
Dużo prostszy w użyciu niż klasyczny zestaw komputerowy — mniej kabli, mniej rzeczy, które mogą się pomylić, ekran 24" jest duży i czytelny. Jeśli kupujesz komputer dla mamy albo taty, o którym Damian pisał w poradniku o laptopie dla rodzica, AiO jest alternatywą dla laptopa — większy ekran, prostsza obsługa, zero kabli. |
A dla kogo Dell Pro 24 AiO nie będzie dobrym wyborem? Tu też trzeba być szczerym. Po pierwsze — dla graczy AAA. Grafika zintegrowana Intel Arc, nawet druga generacja, nie pociągnie najnowszych wymagających gier w wysokich detalach. Pociągnie starsze tytuły, gry indie, lekkie strategie, wszystko co działało na zintegrowanej grafice w ostatnich latach — ale jeśli Twoim priorytetem są gry AAA, szukaj komputera z dedykowaną kartą graficzną. Po drugie — dla grafików profesjonalnych pracujących z drukiem wysokiej jakości. Ekran Full HD i brak fabrycznej kalibracji sRGB/AdobeRGB to ograniczenie przy pracy na poziomie agencji reklamowej. Po trzecie — dla osób, które lubią rozbudowywać komputer. AiO jest mniej elastyczny niż klasyczna wieża PC — ograniczasz się w praktyce do RAM i SSD, nie wymieniasz zasilacza, płyty głównej ani karty graficznej.
✓ Co mi się podobało
✗ Co mogłoby być lepiej
9. Werdykt — czy warto
Krótka odpowiedź: tak, jeśli pasujesz do profilu. Długa odpowiedź — zaraz.
Dell Pro 24 All-in-One QC24250 z Core Ultra 7 265 w tej konfiguracji (16 GB DDR5, 512 GB SSD, Windows 11 Pro) to solidny, dobrze zaprojektowany komputer biznesowy, który łączy w sobie kilka rzeczy robionych naprawdę dobrze. Ekran 24" o odświeżaniu 100 Hz z matową matrycą, który jest komfortowy dla oczu przy długiej pracy. Procesor drugiej generacji Core Ultra, który jest zauważalnie szybszy od tego, co siedzi w typowych laptopach biznesowych. Zestaw portów, który zadowoli nawet wymagającego użytkownika — z HDMI wejściowym jako dodatkową funkcją, której nie ma większość konkurencji. Głośniki i mikrofony wystarczająco porządne, żeby nie kupować zewnętrznego headsetu do wideokonferencji. I wszystko to w obudowie, która waży 5,22 kg i ma niecałe sześć centymetrów głębokości.
Główny argument za tym komputerem to wygoda. Nie musisz dobierać płyty głównej, procesora, RAM, dysku, zasilacza, obudowy, monitora, głośników, kamery, mikrofonu, klawiatury i kabli. Kupujesz jedno urządzenie, otwierasz jeden karton, stawiasz na biurku, podłączasz jeden kabel zasilający — i pracujesz. Dla małej firmy wdrażającej nowe stanowiska albo dla osoby pracującej zdalnie to oszczędza kilka godzin. A porządek na biurku, który z tego wynika, to już bonus, którego nie da się wycenić w złotówkach.
Drugi argument to stosunek wydajności do miejsca zajmowanego na biurku. Core Ultra 7 265 to naprawdę mocny procesor — a on siedzi w obudowie grubości niecałych sześciu centymetrów, razem z 24-calowym ekranem. Inżynierskie wykonanie robi wrażenie. Biurko wygląda jak biurko, a nie jak serwerownia.
Na minus — to, co już wspominałem w poprzedniej sekcji. Brak klawiatury i myszki w zestawie. Cena, która jest wyższa niż gdybyś składał odpowiednik z osobnych komponentów. Brak dedykowanej karty graficznej (co wyklucza gaming AAA i poważną grafikę profesjonalną). Ale to są kompromisy typowe dla segmentu AiO — płacisz trochę więcej za gotowy produkt zintegrowany, który po prostu działa od razu po wyjęciu z pudełka.
Dell Pro 24 QC24250 z Core Ultra 7 265 to komputer, który polecę każdemu, kto pyta mnie o AiO do biura, recepcji, gabinetu lub home office. Ma sensowną specyfikację, jest dobrze wykonany, wygląda profesjonalnie i po prostu działa. Jeśli szukasz komputera, o którym chcesz „zapomnieć" — postawić, włączyć i pracować — to jest dokładnie ten rodzaj sprzętu. Jeśli chcesz zadać pytania albo masz wątpliwości, czy to jest dobry wybór dla Twojej konkretnej sytuacji — zadzwoń do nas pod 61 668 12 51 albo napisz na [email protected]. Chętnie doradzimy.
Dell Pro 24 All-in-One QC24250
Komputer dostępny w sklepie AG.pl od ręki. Wysyłka kurierem, darmowa przy przedpłacie, odbiór osobisty w Poznaniu.
Zobacz w sklepie AG.pl →10. FAQ — najczęstsze pytania
Zainteresował Cię Dell Pro 24 QC24250?
Core Ultra 7 265 • 16 GB DDR5 • 512 GB SSD • 24" FHD 100 Hz • Windows 11 Pro • 12 miesięcy gwarancji AG.pl
Sprawdź w sklepie AG.pl →.png)

.webp)
